brrrrr! całkiem zimna, niekolorowa,
a na dodatek skrzypi i śnieży,
powiewa mrozem, aż włos się jeży.
A już najgorzej, że przy tym chłodzie,
gdy na chodnikach, jest jak na lodzie,
z domu gramoląc się godzinami,
Blog mamy i nauczyciela zarazem, gdzie znajdziesz: wierszyki dla dzieci i nie tylko, bajki z morałem, z życia nowinki.
brrrrr! całkiem zimna, niekolorowa,
a na dodatek skrzypi i śnieży,
powiewa mrozem, aż włos się jeży.
A już najgorzej, że przy tym chłodzie,
gdy na chodnikach, jest jak na lodzie,
z domu gramoląc się godzinami,
na rowerze tysiąc przejechanych mil...
Szarych, długich dni wiele upłynęło,
a ja czekam, żeby... wreszcie się zaczęła
wiosna kolorowa, po niej złote lato!
Co Ty powiesz na to?
Na wakacje wyjeżdżamy,
z harcerzami, z rodzinami,
autobusem, rowerami.
A w plecaki pakujemy
gdy pośród kwiatów bzyczy pszczoła.
Dotykam lata, gdy pachnie sianemnie skorzystać grzech i szkoda!
Powiedz: precz! smuteczkom swym.
W plecak uśmiech włóż, a tym
co trosk się nie pozbyli,
mów by z domu się ruszyli :)Jest coraz bliżej, przyspiesza kroku.
Pędzi i biegnie, aż braknie tchu,
jej stopy toną w zielonym mchu.
I jest już wreszcie! Nie przyszła sama,
Choć listopadowa pora,
szaro, zimno i wiatr wieje,
to gromada zuchów,
harcerzy się śmieje!Na biwak gdzieś jadą,
na dworcu czekają,
niewidoczna wręcz dla oczu.
Cała z drewna, niebielona,
jak staruszka pochylona.