Smutki dzisiaj idą w cień…
Co za radość! Co za dzień!
Zaczął się jak zwykle rano,
z moim tatą, z moją mamą.
Potem szkoła, spacer mały, … .
Wówczas rzeczy się zadziały!
Chłopczyk zleciał z hulajnogi,
więc ja bez namysłu, w nogi!
I już stoję przy koledze,
czy jest cały - wzrokiem śledzę.
Hulajnogę mu podałam,
no i wtedy oniemiałam,
Bo… dziękuję usłyszałam!
Wszystko dobrze się skończyło…
Pomóc komuś – jak to miło!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję, że do mnie zajrzałeś, że wierszyk mój przeczytałeś :)
A jeśli komentarz zostawisz, przyjemność wielką mi sprawisz ;)